Actions

Work Header

Wolność

Summary:

Kara, Luther i Alice nareszcie dotarli do Kanady. Co czują wtedy androidy?

Notes:

Sorki za błędy i miłego czytania :3

Work Text:

Wolność.

To było to coś czego Kara, Alice i Luther doświadczyli po raz pierwszy. I tak naprawdę było to przerażające. Nigdy, w swoich wyjątkowo krótkich życiach nie czuli się tak przepełnieni emocjami. To było tak jakby do tej pory nie stali się jeszcze defektami i nareszcie wszystkie wydarzenia związane z dotarciem do Kanady uderzyły ich z czterokrotną siłą. Jednak istota ich przerażenia nie była mieszanką paniki, strachu i goryczy. Androidy nie czuły się smutne. Nie. Byłoby to niedorzeczne. Nareszcie otrzymali wolność, było to czymś o czym marzyli, za co walczyli i na czym cała ich egzystencja od stania się defektami polegała. To co teraz czuły po raz pierwszy było czymś zupełnie innym. Była to ulga. Ulga towarzysząca radości nie do opisania. Zdobyli to czego chcieli, byli już bezpieczni i nikt nie mógł im już tego odebrać.

Kara spojrzała na Luthera, a on na nią. Następnie ich wzrok wspólnie powędrował na Alice, której policzki były mokre od łez. Dziewczynka nie mogła powstrzymać się od lekkiego uśmiechu, który już nie mógł opuścić jej twarzy. Kara nie zdała sobie sprawy, kiedy i z jej oczu zaczęły spływać łzy. Androidka uśmiechnęła się szerzej patrząc teraz na Luthera, dołączającego momentalnie do klubu “łez szczęścia”, którego nazwa brzmiała dosyć tandetnie. Ale może właśnie o to chodzi w człowieczeństwie - o nadawanie kiczowatych nazw czemuś pięknemu. Kara, Luther i Alice w tamtym momencie zdecydowanie byli ludźmi. Jednak nie oszukujmy się - zawsze nimi byli.